• Wpisów:353
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:4 dni temu
  • Licznik odwiedzin:38 264 / 2374 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Trochę ostatnio niezbyt jestem obecna na pingerku, bo miałam mały zjazd. No dobra - WIELKI zjazd, chyba największy w moim życiu jak dotąd. Po kilku dniach dramatycznych ryków & odżywiania się jeno kilkoma kawałkami suchej chałki już miałam olać studia, spakować manatki i wrócić do rodziców albo babci, już byłam w ogródku, już witałam się z gąską - ale ostatecznie jakoś się ogarnęłam.

I chyba już jest lepiej, wróciłam do domu ostatnio prawie o północy wyjątkowo wesoła i z całą kurtką uwaloną sokiem z kebsa (mujborze, jakbym miała jakieś życie normalnie!), przedwczoraj przesiedziałam pół dnia w kinie z De Best Frend L., teraz zapycham gruyèra kabanosami. Chyba wracam do krainy żywych, I'm on my way. Trza żyć jakoś, no.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Miałam dziś być w Łodzi i oglądać sobie Lajt Muw Festiwal, ale no, znowu w żyyyciu mii nie wyyyszło.

Cokolwiek mnie to przeraża, dopiero co wracałam nocnym z LMF, a tu już następny. Czas wściekle przecieka mi przez palce i to nie tak w stylu "oj, patrzcie, jak ten czas leci, hihi" tylko jakby ktoś wcisnął przewijanie na podglądzie na wideo. Kiedyś odmierzałam czas dniami, najwyżej tygodniami, teraz miesiące i lata to śmiesznie mało. I jakoś tak ciągle towarzyszy mi to paskudne uczucie marnotrawstwa.
  • awatar Wapń: klasyk
  • awatar tiruriru: High five! U mnie wszystkie tygodniowe plany wzięły w łeb, a sam tydzień minął w mgnieniu oka... A spróbuj człowieku wcisnąć pauzę w jakimś temacie, to się dostanie od życia z liścia, bo nagle minął miesiąc i już temat pozamiatany.
  • awatar vill.: Też tak mam... i to marnotrastwo powoduje, że czuję presję: że za mało, że za wolno, że nie zdążę... i jednocześnie przychodzi taka inna myśl: "wszystko w swoim czasie" - niektórych rzeczy nie warto poganiać. Coś mam wrażenie, że od jakiegoś czasu jesteśmy gdzieś na tym samym etapie, wiesz, jakby na tych samych rozstajach życiowych dróg. Więc tego, "dzień dobry" na szlaku i macham! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wyruszyłam na miasto na Wielki Szoping, żeby kupić sobie coś, w czym chociaż odlegle będę przypominać człowieka.
Wróciłam z torbą pączków. Znaczy się z jednym pączkiem, bo resztę zjadłam po drodze.

Priorytety, prawdaż, priorytety.
  • awatar muu.: @vill.: wyraziłaś dokładnie to co czuję :D no bierze i mie czyta w głowie, no! mówisz może o pączkach ze Starej Pączkarni? duszę bym za nie oddała, czasem śnią mi się po nocach. z nutellą nie próbowałam jeszcze, boję się, że to będzie za dużo dobrego :D @jamnick: ależ ależ, dlaczemuu? :D (ścisk tutaj też)
  • awatar vill.: A z nutellą? :D Ja się swego czasu uzależniłam od tych "modnych" teraz, o smaku nutelli, Rerrero Rocher, Raffaello... ja lubię na słodko... :3 Normalnym pączkom się oprę, ale jak widzę nutellę czuję, że w okół tego poczka wytwarza się pole grawitacyjne działajace na mnie ze wzmożoną siłą. :3 A co za ciuch chcesz kupić? Bo może tu jest sedno posortowania priorytetów? Bo jak widzisz, że pączka to wiesz, że chcesz i wiesz mniej-więcej ile zapłacisz (te z nutellą i malinami kosztują 4-6 zł), a jak widzisz setki jeansów różniących się od siebie detalami i ceną, to w sumie nie wiesz czego chcesz i nie kupujesz?
  • awatar jamnick: @muu.: "szyskie lubię, szyskie!" Ozrbrajasz mnie! (ścisk [delikatny]).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Poszłam kupić sobie nowe trampeczki, bo te poprzednie kompletnie już szlag trafił podczas mojego dzikiego biegu do busa przez pół miasta z torbami pełnymi pączków w rękach. Pokój ich duszy; wytrzymały ze mną parę intensywnych miesięcy.

muu: przepraszam, byłyby takie, tylko trochę większe?
pan: jaki rozmiar?
muu: 40/41.
pan (zszokowan lekko): TAKA DUŻA NOGA?!


JUŻ NIGDY WIĘCEJ TAM NIE PÓJDĘ, NIGDY!
  • awatar muu.: @Mothylarnia: aj noł! bardzo lubię tę deichmannową właściwość :D @fabularium: tam zaraz wielkonogich, no! dla mnie to zawsze były takie sobie rozmiary, nigdy też (do tej pory :<) nie spotkałam się ze zdziwieniem. Jak słyszę "duża noga", to mam przed oczami rozmiar 45 czy coś. @Alex Spring: no proszę, a do tej pory myślałam, że 36 łatwo spotkać. @Yayko: @jamnick: ja głównie latam w uniseksach, bo albo glany, albo trampki ;) w ogóle te wszystkie rozmiarówki to jest śmiech na sali, bo ostatecznie kupiłam trampki w rozmiarze 42, które są mniejsze od moich dotychczasowych 41, wtf. @Indira: no właśnie, z czym do ludzi!
  • awatar jamnick: 10:45 Rozpłakałam się. "Spalony!" już kompletnie. :D
  • awatar jamnick: @Yayko: widzę. :} Paranoja z tymi butami. Jakby mało było paranoi w kraju oraz na świecie. Mam ten komfort, że i tak kupuję męskie. Aż szkoda, że nie mam rozmiaru 41. "- Dobrą zupę ugotowałam. Jak zjesz to zdechniesz. (...) - Mmm, dobra, gorąca. Dobra na kaca. - Aż żałuję, że kaca nie mam." Jakoś tak. Kabaret Jurki. https://www.youtube.com/watch?v=UPYcqw7Eg3w Mwhaha-haahahaha. :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
W ogóle byłam wczoraj w Biedrze i mój wzrok przyciągnęła okładka Kropki TiWi.

Kto mógł być na okładce Kropki? Kogo byście obstawiali? Grażyna Wolszczak? Barbara Kurdej-Szatan? Hubert Urbański?

Otóż NIE, moi drodzy! Na okładce Kropki był KALAFIOR KRZYŚ. Taki świeżak w sensie.

Na miejscu tych wszystkich gwiazd byłabym dumna, że moja twarz gości w tym samym miejscu, w którym to pojawił się wizerunek Kalafiora Krzysia. Nobilitacja taka.
  • awatar muu.: @vill.: ależ, jaką tam perspektywę :D
  • awatar vill.: :D xD Zabiłaś xP I wyostrzyłaś perspektywę xP
  • awatar Wapń: też to widziałem!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wpadłam w jakąś taką jesienną zadumę, czego to mi w życiu najbardziej brakuje, i po długich rozważaniach doszłam do wniosku, że pączków.

Niedopsz, niedopsz, trzeba nadrobić.
 

 
No dobra, żeby nie było, że taka ze mnie tough girl: kilkanaście kilometrów, miljon rozmów (i co za tym idzie dwa padnięte telefony), kilka obtarć na nogach i parę godzin później usiadłam sobie na słupku przed dworcem z mocnym postanowieniem zjedzenia muffinki dla poprawy nastroju. I dokładnie w tym momencie spadła na mnie świadomość tego wszystkiego oraz tego, że nie mogę liczyć na jakieś słówko wsparcia od rodziny, tylko co najwyżej krzyki, wymówki i "bo ty zawsze...!", "bo ty nigdy...!" (czego przedsmak dostałam przez telefon) i w jednej sekundzie zaczęłam ryczeć z bezsilności jak dziecko. To naprawdę nie był najlepszy dzień na utratę portfela; kiedy indziej - proszę bardzo, ale dlaczego akurat wczoraj?! Już dość byłam wymęczona całym dniem i rozjazdami.

No, ale ostatecznie PRZEŻYŁAM - damę, znaczy krowę w opresji wyratował tata, za co mu bardzo jestem wdzięczna. I pewnie jak się nażrę czekolady, opiję herbaty i wyśpię, to wrócę do bycia zen serene muu

Jakoś tak przemknęło mi przez myśl, że hm, w sytuacjach takich jak ta to chyba jednak chciałabym mieć kogoś bliskiego przy sobie. Chociażby po to, żeby wypłakać się mu w mankiet i zostać ewentualnie poklepaną po głowie, a nie ryczeć na słupku parkingowym do niedojedzonej babeczki.
  • awatar Yayko: @muu.: :)
  • awatar muu.: @Yayko: si! niech spróbują :D
  • awatar Yayko: @muu.: Zgłosiłaś utratę dowodu i innych dokumentów? Najważniejsze, żeby nikt nie wziął kredytu na Twoje dane.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
This is so much fun, bo oto WTEM! jestem w obcym mieście bez portfela, dokumentów, środków na powrót i wogle NICZEGO. No śmiesznie, śmiesznie przynajmniej jest, siedzę i się śmieję, no bo co mi innego zostało
  • awatar muu.: @vill.: też bym chciała wiedzieć, miał być tylko szybki wypad do innego miasta, a tu siurpryza... no ale żyję, dzięki Bogu tata wsiadł w auto i przyjechał po mnie po paru godzinach :) @Yayko: o, a to bardzo przydatne na przyszłość, dzięki! tak coś właśnie myślałam, żeby kombinować z pociągami, ale ostatecznie się obeszło. @Tęczowa Żelka: prawda? @aint.no.sunshine: obie opcje są prawdopodobne, ale wolę myśleć, że zgubiłam...
  • awatar vill.: O boru szumiasty, co się stało? :(
  • awatar Yayko: @Yayko: W razie czego jest opcja, że pojedziesz pociągiem "na gapę" (bilet będzie kosztował 50x więcej, niż najtańszy bilet u przewoźnika) i zapłacisz jak będziesz miała dostęp do pieniędzy (7 dni od daty przejazdu). Sprawdź Polregio, tam będą mieli taniej. Podejdź od razu do konduktora.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Pytanie we wczorajszych Milionerach:

Kwiaty z błędem to:

A. herbaciane róże
B. modre chabry
C. żółte narcyze
D. fiołkowe kosaćce

Pan wziął pytanie do publiczności. Publiczność nie wiedziała, wszystkie odpowiedzi miały mniej więcej tyle samo procent, przy czym wygrały modre chabry.

No trochę zakłuło w serduszko.
 

 
Jak słyszę piszczenie Adama Levine'a w "Sugar", to mam ochotę wydrapać komuś oczy.
  • awatar .Edith.: Jego głos bardzo współgra z wyglądem.
  • awatar aeran: Harder To Breathe to jedyne od Maroon 5, czego da się słuchać bez wykrzywiania twarzy
  • awatar vill.: Jak dla mnie jego głos generalnie nie współgra z wyglądem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
  • awatar Arvene: jeśli lubisz muzykę z lat 60. to polecam brytyjski film The Boat That Rocked (polskie tłumaczenie 'Radio na fali' :P)
  • awatar Bloczek34563: Będę częściej słuchać.
  • awatar Gość: :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Mocno mnie fascynuje instytucja śniadań w Charlotte i w ogóle fancy ludzie jedzący fancy śniadania na mieście. Borze, jak oni to robią?! Ja rano mam co najwyżej tyle czasu, żeby wepchnąć sobie do gardła kromkę chleba, plasterek szynki i trochę margaryny (rozumiecie, taka kanapka instant à la vache) i przeżuwać, lecąc na autobus. A ci się tłuką pół miasta i spokojnie smarują sobie bułeczki dżemem, czekoladą i jedzą, jedzą, jedzą, popijając spokojnie kawką. No jak, ja się pytam, jak?!


(no dobra, zazdroszczę po prostu, sama chciałabym co rano wpylać krok mesje i rogaliki z konfiturą pomarańczową. No ale rzeczywistość, jak to ma w zwyczaju, skrzeczy)
  • awatar fabularium: @muu.: Serio? ;-) Od paru dni widuję mlodego ojca (pogniecione ubranie, rozwiany wlos) jak się mocuje z bulkami, pomidorami itd. calkiem publicznie, bo niemal na środku ulicy. To akurat ta jej część, gdzie kafejki i jadlodajnie stawiają stoliki pod nogami przechodniów. ;-) Nie tylko stoliki, bo i jest tam miniplac zabaw dla dzieci, kanapa, parasolka i parę innych gadżetów... No i ten freak przychodzi tam ze swoim maluchem, który biega boso po wilgotnym chodniku (deszczowo bylo wczoraj i dziś u mnie). Śmiesznie to wyglądalo, bo facet niemal filigranowego stoliczka nie wywrócil, tak się silowal z krojeniem pieczywa ;-) Tylko czekalam, aż lunie na nich (w te wszystkie talerze zapelniające stolik). ;-) Cale to ich śniadanie jakoś mnie rozśmieszylo - takie upublicznione poranne zmagania z materią nieożywioną i ożywioną (czyli dzieckiem)... i to w tak niepewną pogodę. Za jakie grzechy on sobie to robil... ;-)
  • awatar vill.: @muu.: Nie jadasz śniadań w chacie? do 2 pm chodzisz o wodzie O,o... ojapierdole... umarłabym
  • awatar Yayko: Mam teorię, że to turyści, którzy chcą zjeść poza hotelem i wyznają zasadę "zastaw się a postaw się" na wakacjach. @muu.: To tylko znaczy, że Ci smakuje. Komplementujesz szefa kuchni :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 



Chałka wielce niezadowolona z faktu bycia smarowaną masłem przed śmiercią.

Ewentualnie ślimok:



Wpis sponsoruje deszcz. W czasie deszczu krowy się nudzą.
  • awatar muu.: @doll_divine: ^^
  • awatar doll_divine: @muu.: zajebiste :D
  • awatar muu.: @fabularium: @doll_divine: dzięki w imieniu ślimoka! :D http://b4.pinger.pl/0856bd96e141ede38f095f251b429d74/DSC_20842.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Od razu podjęłam zdecydowane kroki: kupiłam sobie kinder country, bueno, delice i pingui i wielki kawał szarlotki, ale z lodów już zrezygnowałam! Ha!

TAKĄ MAM SILNĄ WOLĘ.
 

 
Długoletnie, codzienne obżeranie się czekoladą, batonikami i wafelkami w końcu dało efekty; utraciłam moją niedowagę I OTÓŻ jestem na dolnej granicy wagi prawidłowej.

No już myślałam, że nie dożyję tego dnia
  • awatar Yayko: @vill.: @muu.: Jestem żywym przykładem na to, że dobry metabolizm się kiedyś kończy ;) Miałam 50% szans, że odziedziczę "dobre geny". No, nie udało się :D
  • awatar muu.: @vill.: si! w mojej rodzinie wszyscy za młodu szczuplutcy, a później... cusz, różnie bywa :D
  • awatar vill.: @muu.: Serio to tak może zadziałaś? O,o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›