• Wpisów:371
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:wczoraj, 21:56
  • Licznik odwiedzin:41 789 / 2430 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czasem sobie wyobrażam, że moje życie to jest taka niemądra ośmiobitowa gierka z muzyczką z Tetrisa gdzieś w tle. I wtedy wszystko staje się jakieś takie łatwiejsze.
 

 
Zwykle tego dnia obchodziłam urodziny, na szczęście w tym roku niezawodne jak zawsze internety uświadomiły mnie, że młoda i głupia byłam i powinnam obchodzić wydobyciny.

Tak że no, happy wydobyciny to me.
 

 
Pokłosie siedzenia cały dzień w domu: oglądnęłam "Moonlight", W KOŃCU.

And here goes moja opinia: meh
  • awatar muu.: @Yayko: pamiętałam, że o tym pisałaś i mniej więcej podzielam Twoje zdanie. Historia niezbyt odkrywcza, z bohaterami się jakoś nie potrafiłam zżyć, ogólnie: meh.
  • awatar Yayko: @muu.: Dokładnie, o co tyle halo? Oglądałam dość dawno i oprócz dwóch scen więcej z tego filmu nie pamiętam. No, może jeszcze że połowy dialogów nie zrozumiałam :D
  • awatar muu.: @Indira: nie nie, ten o: http://www.filmweb.pl/film/Moonlight-2016-759367 dostał Oscara za najlepszy film w tym roku zamiast Kra Kra Kraju.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Rok temu na Mikołaja dostałam w prezencie grypę żołądkową, w tym roku z kolei - jakąś francowatą niestrawność. Życie, życie jest nobelon, fortuna kołem się toczy i inne takie sympatyczne powiedzonka.
  • awatar muu.: @vill.: ta, raczej ślęcząc przy komputerze w dresach i oglądając bzdety na yt :D
  • awatar vill.: Spójrz na to z pozytywnej strony: kolejny rok Mikołajki spędzasz w łóżku, w piżamce, z ciepłą herbatką i serialikiem. W ciepełku. Taka zaopiekowana. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
  • awatar muu.: @jamnick: stare jak świat przecie!
  • awatar jamnick: Przyznaję, nie słucham, pragnę tylko zakomunikować... a co co to to za tło masz Ty? (Masz co to). :>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wrzucałam już kiedyś, ale mam nawrót fazy.
  • awatar jamnick: A wrzucaj ilekroć zechcesz, czy to nawrót fazy, czy wyjątkowo Ci się podoba albo z przyczyn innych od innych.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
1 listopada to jest taki medżik, naprawdę, chętnie bym się tutaj podzieliła z Wami moimi Fotografjami Dramatycznemi y Refleksyjnemi, tylko że:


A MIAŁ ROBIĆ DOBRE ZDJĘCIA.

W ogóle często psioczę tu na pingu na jesień, ale prawda jest taka, że lubię ją, ma specjalne miejsce w moim serduszku. Nawet taka późna. Świetnie wyglądają rozświetlone i żyjące po zmroku miasta i sznury aut na ulicach. No i dużo dobrych rzeczy działo się i dzieje jesienią.
Jakaś taka nostalgia mnie bierze. No.
  • awatar muu.: @jamnick: ^^
  • awatar jamnick: @muu.: ojoj... Urokliwe. Aż się wzrusz... ^^
  • awatar muu.: @jamnick: włala! http://b3.pinger.pl/c875dcd66888c05526c42218368aa8bc/avatar.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Chętnie bym się dowiedziała, dlaczego moja babcia ma mnie za kompletnego debila.

babcia (cierpliwym tonem, posypując ziemniaki koperkiem): to jest KO-PE-REK!

-

babcia (prezentując gar łazanek): chcesz tego do obiadu?
muu: no pewnie!
babcia: a wiesz, jak się to nazywa? To są ŁA-ZAN-KI!
muu: x_x

***

Chociaż może jednak ma jakieś podstawy: dziś w nocy zrobiło się zdecydowanie za zimno i stwierdziłam "włączę ogrzewanie, przesz to nie rocket science, wystarczy pokrętło przekręcić". Rano okazało się, że wujek dostał ostatnio Nagłego Paroksyzmu Nienawiści Wobec Gazu i pozakręcał wszystkie zawory, pompy i inne cholerawieco. W efekcie zaczadziłam całą kotłownię i prawie zrobiłam duże kuku domkowi. Oopsie!
  • awatar jamnick: @muu.: ach, w takim razie "ulżyło". :)
  • awatar muu.: @jamnick: przedwczoraj przeszła operację usunięcia zaćmy i od razu po powrocie do domu zaczęła wszystkimi dyrygować, więc wnioskuję, że nic nie dolega :D @Foxglove: yes please <3 już tylko to mi w życiu pozostało. @Indira: w ogóle wielu ludziom nie wiedzieć czemu Warszawa przeszkadza samym faktem istnienia.
  • awatar jamnick: Tak już wczoraj nad tym myślałam, ale pozwolę sobie dziś napisać. Nie chcę krakać, nie, oby tylko nie. Mam nadzieję, że Twojej babci nic nie dolega.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wybrałam się ostatnio na Wydarzenie Kulturalne. Bardzo wiele z niego wyniosłam, bardzo, a szczególnie mój brzuch: 3 kromeczki z hummusem, parę koreczków, brownie i Johna Lemona. Szysko za darmo! I zdaję sobie sprawę, że brzmię pewnie cokolwiek plebejsko, jarając się darmowym żarciem na wernisażu, ale excusez-moi: to całe ąę towarzystwo w kaszmirowych szalikach wiązanych na węzeł paryski czy też absurdalnie drogich bluzkach z Zary rzuciło się jak jakieś bydło na szwedzki stół, Bożenka, podaj mi jeszcze pięćdziesiąty kawałek ciasta, no weź jeszcze tego hummusu, butelki Johna Lemona dzwoniły ciasno upakowane w torbach, a puste walały się po meblach z wystawy. No ja przepraszam bardzo, ale mam jeszcze jakieś resztki godności! Wzięłam to, co zostało. Może to dlatego, że nie noszę szalika z kaszmiru, jeno z podłego akrylu.
  • awatar muu.: @jamnick: że też na to nie wpadłam! :D @aeran: @fabularium: trochę to z dupy wernisażem nazwałam, to było otwarcie dizajnerskiego sklepu-galerii w dawnym hotelu. Nie spodziewałam się nawet jakiegokolwiek jedzenia, a tu prosz.
  • awatar jamnick: @fabularium: ;)
  • awatar fabularium: @jamnick: Na to wygląda cha cha. Zatem jacyś megabogaci to oni nie byli. ;-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Niby minął rok z hakiem, a i tak za każdym razem trochę umieram, czując gdzieś na mieście zapach jego perfum.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W ten piątkowy wieczór robię tak dzikie rzeczy, jak np. oglądanie na yt, jak laska wżera parówki w cieście. Jest to piątkowy wieczór absolutnie na miarę moich możliwości.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Na kolację niby kawał ordynarnej, smażonej kiełby, ale ją, rozumiecie, SFLAMBIROWAŁAM szkocką whisky. Od razu zrobiło się jakoś tak bardziej... fancy
  • awatar muu.: @.Edith.: nie, bo nie moja :D zresztą dla TAKICH emocji - warto.
  • awatar .Edith.: Nie szkoda whisky?? ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
- O, tu mieszka taki okropny człowiek, okropny - babcia nie daje za wygraną i pomimo mojego nikłego zainteresowania w temacie ustawicznie próbuje zapoznawać mnie z wszelkimi szczegółami żyć mieszkańców domów, które mijamy - TAK się na księdza wypiąć!
- Ale jak wypiąć? Co się stało? - pytam.
- No pokłócił się o coś z księdzem, a potem się na niego TAK wypiął! Chociaż ten ksiądz ponoć też taki kłótliwy, ale bądź co bądź - nie wolno zrobić czegoś takiego osobie duchownej! - peroruje babcia natchniona, potrząsając mną cokolwiek, bo idziemy pod rękę.
- No ale skoro ten się na niego wypiął, to może miał powód, może jednak ksiądz tutaj bardziej zawinił?
- Ale nie godzi się TAK wypiąć na drugiego człowieka!
- Ale jak on się wypiął? - pytam, ciekawa, jakie też przewinienie może kryć się pod tym terminem.
- No po prostu, zdjął spodnie, gacie i wystawił księdzu gołą dupę!

Cusz, takiego obrotu spraw to się nie spodziewałam
 

 
Wstałam dziś sama z siebie przed ósmą i zamiast zacząć z miejsca grać w grę wzięłam się za brudne gary. Co się ze mną dzieje?!
  • awatar muu.: @vill.: w jakąś zupełnie nową ogarniętokrowę? czy różowego kroworożca? D:
  • awatar vill.: Może przepoczważasz się? :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W moim życiu dzieje się tyle niezwykle szokujących plot twistów, że aż się tym muszę podzielić:

1. Padłam ofiarą bycia winną grosika w trybie reversed: pani nie miała grosza, więc wydała dwa, SZOK, teraz to ja jej wiszę! W życiu bym nie pomyślała, że to wogle możliwe jest.

2. Byłam na koncercie, SZOK. Muzyka fajna, klimat fajny, chopoczki fajne.


No i jak tu żyć wśród takiego natłoku emocji?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zerknęłam na kalendarz - 22.10 - i jakoś ta data szczególnie mnie uderzyła. Urodziny kogoś z bliskich znajomych? Ważna rocznica? Coś bliskiego sercu memu, cokolwiek?

Po chwili dotarło do mnie, że to data ważności pierogów w mojej lodówce. Proza życia
 

 
Trochę ostatnio niezbyt jestem obecna na pingerku, bo miałam mały zjazd. No dobra - WIELKI zjazd, chyba największy w moim życiu jak dotąd. Po kilku dniach dramatycznych ryków & odżywiania się jeno kilkoma kawałkami suchej chałki już miałam olać studia, spakować manatki i wrócić do rodziców albo babci, już byłam w ogródku, już witałam się z gąską - ale ostatecznie jakoś się ogarnęłam.

I chyba już jest lepiej, wróciłam do domu ostatnio prawie o północy wyjątkowo wesoła i z całą kurtką uwaloną sokiem z kebsa (mujborze, jakbym miała jakieś życie normalnie!), przedwczoraj przesiedziałam pół dnia w kinie z De Best Frend L., teraz zapycham gruyèra kabanosami. Chyba wracam do krainy żywych, I'm on my way. Trza żyć jakoś, no.
 

 
Miałam dziś być w Łodzi i oglądać sobie Lajt Muw Festiwal, ale no, znowu w żyyyciu mii nie wyyyszło.

Cokolwiek mnie to przeraża, dopiero co wracałam nocnym z LMF, a tu już następny. Czas wściekle przecieka mi przez palce i to nie tak w stylu "oj, patrzcie, jak ten czas leci, hihi" tylko jakby ktoś wcisnął przewijanie na podglądzie na wideo. Kiedyś odmierzałam czas dniami, najwyżej tygodniami, teraz miesiące i lata to śmiesznie mało. I jakoś tak ciągle towarzyszy mi to paskudne uczucie marnotrawstwa.
  • awatar Wapń: klasyk
  • awatar tiruriru: High five! U mnie wszystkie tygodniowe plany wzięły w łeb, a sam tydzień minął w mgnieniu oka... A spróbuj człowieku wcisnąć pauzę w jakimś temacie, to się dostanie od życia z liścia, bo nagle minął miesiąc i już temat pozamiatany.
  • awatar vill.: Też tak mam... i to marnotrastwo powoduje, że czuję presję: że za mało, że za wolno, że nie zdążę... i jednocześnie przychodzi taka inna myśl: "wszystko w swoim czasie" - niektórych rzeczy nie warto poganiać. Coś mam wrażenie, że od jakiegoś czasu jesteśmy gdzieś na tym samym etapie, wiesz, jakby na tych samych rozstajach życiowych dróg. Więc tego, "dzień dobry" na szlaku i macham! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wyruszyłam na miasto na Wielki Szoping, żeby kupić sobie coś, w czym chociaż odlegle będę przypominać człowieka.
Wróciłam z torbą pączków. Znaczy się z jednym pączkiem, bo resztę zjadłam po drodze.

Priorytety, prawdaż, priorytety.
  • awatar muu.: @vill.: wyraziłaś dokładnie to co czuję :D no bierze i mie czyta w głowie, no! mówisz może o pączkach ze Starej Pączkarni? duszę bym za nie oddała, czasem śnią mi się po nocach. z nutellą nie próbowałam jeszcze, boję się, że to będzie za dużo dobrego :D @jamnick: ależ ależ, dlaczemuu? :D (ścisk tutaj też)
  • awatar vill.: A z nutellą? :D Ja się swego czasu uzależniłam od tych "modnych" teraz, o smaku nutelli, Rerrero Rocher, Raffaello... ja lubię na słodko... :3 Normalnym pączkom się oprę, ale jak widzę nutellę czuję, że w okół tego poczka wytwarza się pole grawitacyjne działajace na mnie ze wzmożoną siłą. :3 A co za ciuch chcesz kupić? Bo może tu jest sedno posortowania priorytetów? Bo jak widzisz, że pączka to wiesz, że chcesz i wiesz mniej-więcej ile zapłacisz (te z nutellą i malinami kosztują 4-6 zł), a jak widzisz setki jeansów różniących się od siebie detalami i ceną, to w sumie nie wiesz czego chcesz i nie kupujesz?
  • awatar jamnick: @muu.: "szyskie lubię, szyskie!" Ozrbrajasz mnie! (ścisk [delikatny]).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Poszłam kupić sobie nowe trampeczki, bo te poprzednie kompletnie już szlag trafił podczas mojego dzikiego biegu do busa przez pół miasta z torbami pełnymi pączków w rękach. Pokój ich duszy; wytrzymały ze mną parę intensywnych miesięcy.

muu: przepraszam, byłyby takie, tylko trochę większe?
pan: jaki rozmiar?
muu: 40/41.
pan (zszokowan lekko): TAKA DUŻA NOGA?!


JUŻ NIGDY WIĘCEJ TAM NIE PÓJDĘ, NIGDY!
  • awatar muu.: @Mothylarnia: aj noł! bardzo lubię tę deichmannową właściwość :D @fabularium: tam zaraz wielkonogich, no! dla mnie to zawsze były takie sobie rozmiary, nigdy też (do tej pory :<) nie spotkałam się ze zdziwieniem. Jak słyszę "duża noga", to mam przed oczami rozmiar 45 czy coś. @Alex Spring: no proszę, a do tej pory myślałam, że 36 łatwo spotkać. @Yayko: @jamnick: ja głównie latam w uniseksach, bo albo glany, albo trampki ;) w ogóle te wszystkie rozmiarówki to jest śmiech na sali, bo ostatecznie kupiłam trampki w rozmiarze 42, które są mniejsze od moich dotychczasowych 41, wtf. @Indira: no właśnie, z czym do ludzi!
  • awatar jamnick: 10:45 Rozpłakałam się. "Spalony!" już kompletnie. :D
  • awatar jamnick: @Yayko: widzę. :} Paranoja z tymi butami. Jakby mało było paranoi w kraju oraz na świecie. Mam ten komfort, że i tak kupuję męskie. Aż szkoda, że nie mam rozmiaru 41. "- Dobrą zupę ugotowałam. Jak zjesz to zdechniesz. (...) - Mmm, dobra, gorąca. Dobra na kaca. - Aż żałuję, że kaca nie mam." Jakoś tak. Kabaret Jurki. https://www.youtube.com/watch?v=UPYcqw7Eg3w Mwhaha-haahahaha. :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
W ogóle byłam wczoraj w Biedrze i mój wzrok przyciągnęła okładka Kropki TiWi.

Kto mógł być na okładce Kropki? Kogo byście obstawiali? Grażyna Wolszczak? Barbara Kurdej-Szatan? Hubert Urbański?

Otóż NIE, moi drodzy! Na okładce Kropki był KALAFIOR KRZYŚ. Taki świeżak w sensie.

Na miejscu tych wszystkich gwiazd byłabym dumna, że moja twarz gości w tym samym miejscu, w którym to pojawił się wizerunek Kalafiora Krzysia. Nobilitacja taka.
  • awatar muu.: @vill.: ależ, jaką tam perspektywę :D
  • awatar vill.: :D xD Zabiłaś xP I wyostrzyłaś perspektywę xP
  • awatar Wapń: też to widziałem!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wpadłam w jakąś taką jesienną zadumę, czego to mi w życiu najbardziej brakuje, i po długich rozważaniach doszłam do wniosku, że pączków.

Niedopsz, niedopsz, trzeba nadrobić.
 

 
No dobra, żeby nie było, że taka ze mnie tough girl: kilkanaście kilometrów, miljon rozmów (i co za tym idzie dwa padnięte telefony), kilka obtarć na nogach i parę godzin później usiadłam sobie na słupku przed dworcem z mocnym postanowieniem zjedzenia muffinki dla poprawy nastroju. I dokładnie w tym momencie spadła na mnie świadomość tego wszystkiego oraz tego, że nie mogę liczyć na jakieś słówko wsparcia od rodziny, tylko co najwyżej krzyki, wymówki i "bo ty zawsze...!", "bo ty nigdy...!" (czego przedsmak dostałam przez telefon) i w jednej sekundzie zaczęłam ryczeć z bezsilności jak dziecko. To naprawdę nie był najlepszy dzień na utratę portfela; kiedy indziej - proszę bardzo, ale dlaczego akurat wczoraj?! Już dość byłam wymęczona całym dniem i rozjazdami.

No, ale ostatecznie PRZEŻYŁAM - damę, znaczy krowę w opresji wyratował tata, za co mu bardzo jestem wdzięczna. I pewnie jak się nażrę czekolady, opiję herbaty i wyśpię, to wrócę do bycia zen serene muu

Jakoś tak przemknęło mi przez myśl, że hm, w sytuacjach takich jak ta to chyba jednak chciałabym mieć kogoś bliskiego przy sobie. Chociażby po to, żeby wypłakać się mu w mankiet i zostać ewentualnie poklepaną po głowie, a nie ryczeć na słupku parkingowym do niedojedzonej babeczki.
  • awatar Yayko: @muu.: :)
  • awatar muu.: @Yayko: si! niech spróbują :D
  • awatar Yayko: @muu.: Zgłosiłaś utratę dowodu i innych dokumentów? Najważniejsze, żeby nikt nie wziął kredytu na Twoje dane.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
This is so much fun, bo oto WTEM! jestem w obcym mieście bez portfela, dokumentów, środków na powrót i wogle NICZEGO. No śmiesznie, śmiesznie przynajmniej jest, siedzę i się śmieję, no bo co mi innego zostało
  • awatar muu.: @vill.: też bym chciała wiedzieć, miał być tylko szybki wypad do innego miasta, a tu siurpryza... no ale żyję, dzięki Bogu tata wsiadł w auto i przyjechał po mnie po paru godzinach :) @Yayko: o, a to bardzo przydatne na przyszłość, dzięki! tak coś właśnie myślałam, żeby kombinować z pociągami, ale ostatecznie się obeszło. @Tęczowa Żelka: prawda? @aint.no.sunshine: obie opcje są prawdopodobne, ale wolę myśleć, że zgubiłam...
  • awatar vill.: O boru szumiasty, co się stało? :(
  • awatar Yayko: @Yayko: W razie czego jest opcja, że pojedziesz pociągiem "na gapę" (bilet będzie kosztował 50x więcej, niż najtańszy bilet u przewoźnika) i zapłacisz jak będziesz miała dostęp do pieniędzy (7 dni od daty przejazdu). Sprawdź Polregio, tam będą mieli taniej. Podejdź od razu do konduktora.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Pytanie we wczorajszych Milionerach:

Kwiaty z błędem to:

A. herbaciane róże
B. modre chabry
C. żółte narcyze
D. fiołkowe kosaćce

Pan wziął pytanie do publiczności. Publiczność nie wiedziała, wszystkie odpowiedzi miały mniej więcej tyle samo procent, przy czym wygrały modre chabry.

No trochę zakłuło w serduszko.
 

 
Jak słyszę piszczenie Adama Levine'a w "Sugar", to mam ochotę wydrapać komuś oczy.
  • awatar .Edith.: Jego głos bardzo współgra z wyglądem.
  • awatar aeran: Harder To Breathe to jedyne od Maroon 5, czego da się słuchać bez wykrzywiania twarzy
  • awatar vill.: Jak dla mnie jego głos generalnie nie współgra z wyglądem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
  • awatar Arvene: jeśli lubisz muzykę z lat 60. to polecam brytyjski film The Boat That Rocked (polskie tłumaczenie 'Radio na fali' :P)
  • awatar Bloczek34563: Będę częściej słuchać.
  • awatar Gość: :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Mocno mnie fascynuje instytucja śniadań w Charlotte i w ogóle fancy ludzie jedzący fancy śniadania na mieście. Borze, jak oni to robią?! Ja rano mam co najwyżej tyle czasu, żeby wepchnąć sobie do gardła kromkę chleba, plasterek szynki i trochę margaryny (rozumiecie, taka kanapka instant à la vache) i przeżuwać, lecąc na autobus. A ci się tłuką pół miasta i spokojnie smarują sobie bułeczki dżemem, czekoladą i jedzą, jedzą, jedzą, popijając spokojnie kawką. No jak, ja się pytam, jak?!


(no dobra, zazdroszczę po prostu, sama chciałabym co rano wpylać krok mesje i rogaliki z konfiturą pomarańczową. No ale rzeczywistość, jak to ma w zwyczaju, skrzeczy)
  • awatar fabularium: @muu.: Serio? ;-) Od paru dni widuję mlodego ojca (pogniecione ubranie, rozwiany wlos) jak się mocuje z bulkami, pomidorami itd. calkiem publicznie, bo niemal na środku ulicy. To akurat ta jej część, gdzie kafejki i jadlodajnie stawiają stoliki pod nogami przechodniów. ;-) Nie tylko stoliki, bo i jest tam miniplac zabaw dla dzieci, kanapa, parasolka i parę innych gadżetów... No i ten freak przychodzi tam ze swoim maluchem, który biega boso po wilgotnym chodniku (deszczowo bylo wczoraj i dziś u mnie). Śmiesznie to wyglądalo, bo facet niemal filigranowego stoliczka nie wywrócil, tak się silowal z krojeniem pieczywa ;-) Tylko czekalam, aż lunie na nich (w te wszystkie talerze zapelniające stolik). ;-) Cale to ich śniadanie jakoś mnie rozśmieszylo - takie upublicznione poranne zmagania z materią nieożywioną i ożywioną (czyli dzieckiem)... i to w tak niepewną pogodę. Za jakie grzechy on sobie to robil... ;-)
  • awatar vill.: @muu.: Nie jadasz śniadań w chacie? do 2 pm chodzisz o wodzie O,o... ojapierdole... umarłabym
  • awatar Yayko: Mam teorię, że to turyści, którzy chcą zjeść poza hotelem i wyznają zasadę "zastaw się a postaw się" na wakacjach. @muu.: To tylko znaczy, że Ci smakuje. Komplementujesz szefa kuchni :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 



Chałka wielce niezadowolona z faktu bycia smarowaną masłem przed śmiercią.

Ewentualnie ślimok:



Wpis sponsoruje deszcz. W czasie deszczu krowy się nudzą.
  • awatar muu.: @doll_divine: ^^
  • awatar doll_divine: @muu.: zajebiste :D
  • awatar muu.: @fabularium: @doll_divine: dzięki w imieniu ślimoka! :D http://b4.pinger.pl/0856bd96e141ede38f095f251b429d74/DSC_20842.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Od razu podjęłam zdecydowane kroki: kupiłam sobie kinder country, bueno, delice i pingui i wielki kawał szarlotki, ale z lodów już zrezygnowałam! Ha!

TAKĄ MAM SILNĄ WOLĘ.
 

 
Długoletnie, codzienne obżeranie się czekoladą, batonikami i wafelkami w końcu dało efekty; utraciłam moją niedowagę I OTÓŻ jestem na dolnej granicy wagi prawidłowej.

No już myślałam, że nie dożyję tego dnia
  • awatar Yayko: @vill.: @muu.: Jestem żywym przykładem na to, że dobry metabolizm się kiedyś kończy ;) Miałam 50% szans, że odziedziczę "dobre geny". No, nie udało się :D
  • awatar muu.: @vill.: si! w mojej rodzinie wszyscy za młodu szczuplutcy, a później... cusz, różnie bywa :D
  • awatar vill.: @muu.: Serio to tak może zadziałaś? O,o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›